Dobry pomysł na grę

Klikipedia - klikowa encyklopedia
Skocz do: nawigacji, wyszukiwarki
Slimaczek.jpg
Pierwotna wersja tego artykułu pochodzi z 2. numeru Ślimaczka (zobacz oryginalny artykuł).


Autor.jpg
Autorem tego artykułu jest
Anka

Otóż tak to zwykle w życiu bywa, że to, co oryginalne, zaskakujące i niebanalne jest automatycznie cenione i promowane. Tyczy się to zarówno mody, muzyki, filmów, jak i (uwaga: to może być szokujące) gier komputerowych!

O pomyśle

Z przykrością muszę stwierdzić, że obracam się w tym wirtualnym świecie od niedawna, jednak zdążyłam się już nieco zorientować. Sama staram się tworzyć gry (ze znikomym skutkiem, ale liczą się przecież chęci) i dobrze wiem, że bez oryginalnego pomysłu nie ma szans, aby ta gra (o ile już jakimś cudem powstanie) była choćby przeciętna. Bo co z tego, że będę pracować nad grafiką dniem i nocą skoro już na wstępie znudzę gracza fabułą. Wyobraźmy sobie, że włączamy grę, która nie dość, że opiera się na projekcie znanym już każdemu, to w dodatku nie posiada niczego nowego, autor nie wysilił się nawet na tyle, aby włożyć w swoją pracę odrobinę własnego „ja”. W takiej sytuacji na nic zda się bombowa grafika, świetnie dopasowana muzyka i w ogóle różne cuda, które w sumie są nam już dobrze znane. Automatycznie mamy ochotę wyłączyć tę grę. I tak naprawdę nie ma w tym nic dziwnego. Tak więc, wracając do nagłówka, dobry pomysł to podstawa, opoka, na której można zbudować coś wspaniałego. To jak dobra reklama. Pomysł może zarówno zachęcić do gry, jak i zniechęcić. To w nim tak naprawdę tkwi cały sens danej gry. To od niego zależy jej popularność i uznanie. Sami wiecie, że dopiero wtedy, gdy zaintryguje was w jakiś sposób fabuła, przystępujecie do gry i po chwili zaczynacie zwracać uwagę na całą jej budowę i wykonanie.

Teoria a rzeczywistość

Można podać setki przykładów gier, których fabuła była owym „dobrym pomysłem”, choć „dobrym” to zbyt małe określenie. Jednak gier, które tak naprawdę nie nadawały się do niczego jest znacznie więcej, co nie jest zbyt budujące. Wiele gier tworzonych jest na ilość, a nie na jakość, co tworzy sytuację, jaką obecnie mamy na wirtualnym rynku. Otóż postaram się w jakiś sposób podpowiedzieć niektórym z was jak uniknąć klapy na samym wstępie tworzenia gry. Będzie to o tyle trudne, gdyż ja sama mam pewne trudności ze znalezieniem odpowiedniego „dobrego pomysłu”. Ale radzić komuś jest o wiele łatwiej niż samemu stosować się do własnych rad tak, więc myślę, że nie napiszę tu jakiś niestworzonych rzeczy.

Klucz do sukcesu

Tak, więc moim jakże skromnym zdaniem, aby pozostać w gierkowej branży z jak najlepszą opinią trzeba przede wszystkim i po pierwsze przypomnieć sobie wszystkie możliwe gry, w jakie kiedykolwiek miało się okazję grać. Następnie broń Boże nie należy starać się wymyślać coś na ich podstawie (nawet wtedy, kiedy owa gra była znakomita). Trzeba po prostu (łatwo mówić, nie?) ponieść się wrodzonej fantazji, poczuć wiatr we włosach i popłynąć w świat znany tylko nam, w świat marzeń, wspomnień z wczesnego dzieciństwa, można nawet przypomnieć sobie swoją ulubioną bajkę. A przede wszystkim trzeba pomyśleć, w jaki sposób te nasze myśli przenieść na komputer, a dokładnie rzec biorąc do programu, w którym mamy zamiar stworzyć coś niepowtarzalnego - własną grę. Najgorsze, co może spotkać to niezdecydowanie. Ktoś, kto ma tysiąc pomysłów na sekundę ma dodatkowe zadanie. Musi zdecydować się na któryś pomysł (wbrew pozorom to nie jest takie łatwe) i bez względu na wszystko trzymać się tylko jego.

To nie wypali

Najgorszym doradcą jest chęć wykorzystania kilku pomysłów naraz. To zwykle się nie sprawdza i w rezultacie możemy pozostać z projektem do bani i brakiem nowych pomysłów. Kiedy już mamy pewny zarys naszej fabuły nie pozostaje nam nic innego jak dopracowanie (nadal w swojej głowie) najmniejszych szczególików. Chodzi tu o konkretne rzeczy typu krajobraz, wrogowie, przeszkody, a nawet imię bohatera i jego cechy, zarówno wyglądu jak i charakteru. Z gotową koncepcją możemy przystąpić do tworzenia grafiki.

Na co więc warto postawić?

I właśnie tu przydadzą się nam owe „najdrobniejsze szczególiki”. Na tym etapie naszej pracy liczy się przede wszystkim dokładność i staranność. Nie można sobie powiedzieć, że na przykład to będzie w tle, więc nie musi być idealne! Gra z prawdziwego zdarzenia idealne ma wszystko, łącznie (i przede wszystkim) z tłem. To bez znaczenia, że jest to mało widoczne! Każdym najmniejszy element jest częścią czegoś wielkiego. Zupełnie jak w puzzlach. Coś, co na pozór wydaje się być nieważne w całości odgrywa niesamowitą rolę. Warto poświęcić trochę więcej czasu, aby uzyskać nieskazitelny efekt.

No tak, miało być na temat pomysłów, a ja się tu rozpisuję o grafice. Ale to, dlatego, że czuję potrzebę wypowiedzenia się na każdy temat, który nawinie mi się po rękę. Tak, więc wracając do pomysłu, jeśli już na odpowiedni natrafimy to powinniśmy postawić się na miejscu osoby, która będzie grała w naszą grę. Jeśli to nasze wyobrażenie będzie nastawione pozytywnie do naszego dzieła to… możemy być z siebie na tyle dumni, aby popracować nad nim jeszcze na wszelki wypadek.

Zakończenie

Obawiam się, że to tyle moich (dobrych) rad. Jeśli stwierdzicie, że choć trochę wiem o czym piszę będę usatysfakcjonowana. A jeśli ktoś stwierdzi, że piszę tzw. kompletne bzdury zachęcam go do napisania do mnie.

Zobacz też